Oglądałem jakiś czas temu koncert na youtube, ciesząc się tym że w końcu udało mi się sensownie podłączyć telewizor do wzmacniacza. Kiwam głową, tupię nogą, aż nagle przychodzi moment, który znacie na pewno z kreskówek.

Nad moją głową, ni stąd ni zowąd, pojawia się - i od razu zapala - żarówka, obwieszczając wszem i wobec, że oto wpadł mi do głowy pomysł. A właściwie przemyślenie. A żebym już na pewno nie przegapił tego momentu, nagle w pokoju rozlega się charakterystyczne “ding-dong”. Na pewno wiecie o czym mówię. Tak było, nie zmyślam.

Nawiązania do finansów osobistych czają się wszędzie, właściwie tuż za rogiem. I nigdy nie wiesz, kiedy na nie wpadniesz. Na mnie trafiło w czasie oglądania koncertu zespołu Khruangbin w ramach inicjatywy Tiny Desk Concerts. Swoją drogą te koncerty, organizowane przez NPR Music, to jedna z lepszych rzeczy, jakie spotkały Internet, naprawdę. Zwróćcie uwagę na perkusistę, który nie ma przed sobą kosmicznej liczby bębnów, werbli, hi-hatów, kotłów i czego tam jeszcze. No nie wygląda to tak:

Mamy za to prosty zestaw, pozwalający jednak zagrać w niesamowity, hipnotyczny wręcz sposób. Spójrzcie zresztą na komentarze pod tym koncertem - większość z nich dotyczy właśnie perkusisty, jego gra po prostu robi wrażenie; widać że opanował to do perfekcji.

Jednym z moich ulubionych filmów z serii Tiny Desk jest koncert Andersona .Paaka. Co łączy te dwa występy? Tak, dobrze zgadujecie - gra na perkusji. Po raz kolejny widzimy skromny zestaw. A jednak Anderson. Paak wyciąga z niego wszystko co najlepsze. I znowu, sporo komentarzy pod filmem zwraca na to uwagę. Po pierwsze - nie potrzeba tu tysiąca elementów zestawu, różnych pałeczek itp. “Podstawowy” zestaw pozwala na osiągnięcie fantastycznych efektów. Po drugie - większość średnio-zaawansowanych perkusistów potrafiłaby zagrać te numery. Bardzo niewielu umiałoby jednak zrobić to w sposób tak perfekcyjny - z wyczuciem rytmu, “feelingiem”, jednocześnie śpiewając. Fach opanowany do perfekcji.

No dobra, ale co to ma wspólnego z finansami osobistymi? Wydaje mi się, że często zapominamy, że z podstawowym arsenałem “narzędzi” do ogarnięcia finansów osobistych, jesteśmy w stanie osiągać świetne rezultaty. Często szukamy kolejnego bębna do naszej perkusji fantastycznego sposobu na oszczędzanie, rozglądamy się za kolejną książką która już na pewno pozwoli nam zmienić swoje życie. Wierzymy, że być może jeszcze nie w tym momencie, ale już za chwilę, już za momencik, po najbliższej podwyżce, w końcu będziemy mogli oszczędzić. Wtedy na pewno się uda, dziś brakuje mi jeszcze ostatniego bębna elementu w tej układance.

Tylko że potem okazuje się, że znowu coś jest nie tak. Znowu wydaje się nam, że czegoś brakuje, ale z niezachwianą wiarą obiecujemy sobie: następnym razem. Już niedługo…

Tymczasem dla wielu z nas wszystko czego potrzebujemy w kontekście finansów osobistych, zostało opisane we wpisie o tym, jak zacząć prowadzić budżet. Proste narzędzie, szansa na niesamowite efekty. Spróbuj przez miesiąc, wyciągnij wnioski i wprowadź je w życie. A potem jeszcze raz. I jeszcze. I ponownie. Aż zostaniesz Andersonem .Paakiem własnego budżetu.

Stwórz swój budżet domowy!

Jasne, z czasem przyjdzie chęć na rozwój swojego arsenału narzędzi używanych do ujarzmienia finansów osobistych. Na początku naprawdę nie trzeba jednak doktoryzować się ze sposobu działania procentu składanego, czytać prac doktorskich na temat ZUSu i zastanawiać się, czy mamy akurat dobry moment na inwestowanie w ETFy na S&P500. Wszystko w swoim czasie.

A że nie od razu się uda? Anderson .Paak też nie od razu grał jak… Anderson .Paak ;) Dojście do takiego poziomu musiało zająć mu chwilę. Podjął tę próbę i teraz jest mistrzem w swoim fachu. A Ty - podejmujesz wyzwanie?